Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FKK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FKK. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lutego 2025

Jeszcze medytacja została do zamedytowania...

Dzień dobry!- krzyczy wręcz na powitanie, wyskakujące z morskich toni niczym z procy słońce- czas rozpocząć kolejny pełen przygód dzień. Wciskajcie dupska w galoty, stopy zaś w trzewiki i ruszajcie ku przygodzie! 
Ale jak to?- włączamy się do dyskusji- jako podmioty oraz przedmioty tejże, mamy chyba prawo do zabrania głosu. Przecież u nas czasu poważne niedobory, nic tylko wyginamy ciała na matach, recytujemy śpiewnie mantry, czy też dychamy świszcząco podczas praktyk pranajamy. Co, jak, kiedy?! Kurs nauczycielski w pełni, jeszcze medytacja została do zamedytowania, znaczy się wykonania, czy też odbycia- widzisz samo, słowa się nam już w ustach plączą i z ich sanskryckimi przodkami na językach mieszają- nie damy rady. Pilni z nas w końcu uczniowie, nie jakieś tam nygusy!
Oj tam, oj tam- macie kiedy bezwstydnie wystawiać do mnie gołe dupy, to i na spacer wygospodarujecie momencik, albo i dwa- no już, jazda, bo jeszcze zbyt mocno skórę przypiekę!
 

wtorek, 11 lutego 2025

Naturyzm, nudyzm, ekshibicjonizm...

Jak zapewne zauważyliście, przeglądając treści na naszym blogu, bardzo dobrze czujemy się w miejscach dzikich i odosobnionych. Tam, gdzie plaża, czy też szlak są dostępne jedynie dla nas. Kochamy obcować z żywiołami: ze słońcem, wiatrem, wodą i jesteśmy w stanie dużo zrobić, aby mieć taką możliwość. 
 

wtorek, 4 lutego 2025

Szepty skał

Podczas pobytu w Vera Playa spoglądaliśmy tęsknie na zachód, w stronę majestatycznego, białego miasteczka Mojacar, w kierunku majaczących na horyzoncie gór. Skały wzywały nas swym kamiennym szeptem, płynąca od nich cicha melodia kusiła nas coraz bardziej. Zaś położone u ich stóp, ulokowane w urokliwych zatoczkach plaże nęciły swym pięknem. Dzień po dniu. Doba po dobie. Aż w końcu się im udało, ich zawołania przyniosły skutek. Dotarliśmy na miejsce, jesteśmy w domu.

piątek, 31 stycznia 2025

Vera Playa zimą- miesiąc za nami.

Nasz pobyt w Torremar Natura zbliża się powoli do końca. Jeszcze kilka dni i opuścimy to osiedle, miejscowość Vera Playa, a tym samym naturystyczny raj. Nie smucimy się jednak, gdyż przenosimy się niewiele dalej, bo do miasteczka Mojacar Playa. Tam, w odróżnieniu od tutejszej wielkiej, szerokiej, piaszczystej plaży, czekają na nas urokliwe, ukryte za skałami zatoczki, gdzie można cieszyć się większą intymnością oraz spokojem. 
Wróćmy jednak do Torremar. Ta urbanizacja jest już trzecią, w której na przestrzeni ostatnich lat dane nam było mieszkać w Vera Playa i póki co najlepszą. W sumie to nie mamy się do czego przyczepić. Jest naprawdę ładnie i kameralnie. Wspaniała roślinność wypełnia wspólne przestrzennie, a liczne palmowe pióropusze kołyszą się przy powiewach wiatru, szumiąc kojąco tuż za oknem. Do sklepu blisko, do plaży także- czego chcieć więcej? Może basenu? Są dwa, w tym jeden podgrzewany- więc nawet najwięksi malkontenci powinni być zadowoleni.

wtorek, 14 stycznia 2025

Goło i... spokojnie.

Już tydzień minął od naszego przyjazdu do Very i nie był to czas nazbyt obfitujący w momenty, które sprawiają, że serce wyrywa się ku górnym poziomom tętna. Pełen luz, słońce, dwucyfrowe temperatury, szumiące leniwie morze oraz wtórujące mu palmy o zielonych pióropuszach. Zaś pośrodku całego tego anturażu my otoczeni tabunami siwych głów. Emeryci wszystkich krajów łączcie się!- to zawołanie dotarło do niejednego seniora z północy Europy, co w rezultacie sprawiło, iż są ich tutaj nieprzebrane tłumy. Gdybyśmy tylko chcieli, moglibyśmy spędzać całe dnie na pogawędkach przy kawie, grze w warcaby lub też szachy, czy nawet rzucając ciężkie, metalowe kule w petanque. Jedyna różnica miedzy tą okolicą, a innym typowym zimowiskiem jest taka, że wiele z tych czynności ma miejsce bez ubrań, czyli kolokwialnie się wyrażając- na golasa.

środa, 8 stycznia 2025

Vamos a la Vera Playa!

Nasza teleportacja do Hiszpanii nie przebiegła tak gładko jak w filmach z gatunku science-fiction i zamiast znaleźć się tam w ułamku sekundy, potrzebowaliśmy całych trzech dni jazdy. Tak to już jednak bywa, kiedy jest się przywiązanym do tradycyjnego środka transportu, jakim jest samochód, a dodatkowo nie ma się skłonności do pokonywania kilkunastogodzinnych tras późno w noc. Podróż podzielona na siedmiusetkilometrowe odcinki, to już górna granica optimum, jaką są w stanie znieść nasze niemal już emeryckie plecy. Tak, tak, w tym wieku, nie ma żartów, żadne przelewki. No i na siusiu ciągle trzeba się zatrzymywać.

sobota, 12 października 2024

Selce, Novi Vinodolski, Peschiera del Garda- żegnaj Chorwacjo, witajcie Włochy, czyli jak kończyć, to z przytupem.

Krótki spacer pośród zieleni wijącym się wzdłuż wybrzeża, urokliwym szlakiem dzieli spragnionego słońca turystę od prawdziwej perły, czyli naturystycznej plaży Povilac. By móc tego dokonać, wystarczy zadokować się w miejscowości Selce. Choć może banalne określenie "miejscowość" będzie dla niej delikatnie krzywdzące, gdyż tubylcy szczycą się tym, że zamieszkują prawdziwy, iście światowy kurort, zwany także "Perłą Kvarneru". Niech więc im będzie. Tak, czy inaczej, kiedy znudzą się Wam zatłoczone, tekstylne plaże i postanowicie skosztować zakazanego owocu naturyzmu, to nie tylko będzie łatwo, ale i pięknie.

środa, 2 października 2024

Wyspa Rab. Raperami już raczej nie zostaniemy, lecz może kiedyś będziemy Raberami.

Tour de chorwackie wyspy trwa w najlepsze. Pobyt na księżycowym Pagu zakończył się pomyślnie, czas na kolejną wystającą z morza skałę, czyli położony odrobinę na północ Rab. Zwany nie bez kozery The Happy Island przyciągnął nas do siebie już po raz drugi i z pewnością nie ostatni. Choć nie jest to najbardziej okazały skrawek lądu, to nawet podczas dłuższego pobytu nie sposób się tutaj nudzić. Tyle form krajobrazu, takie zróżnicowanie przyrody nie występuje chyba na żadnej innej z adriatyckich wysp. Nota bene gdybyśmy mieli kiedyś zamieszkać na którejś z nich, bardzo prawdopodobne, że zdecydowaliśmy się na tą trzyliterową piękność. Tak więc raperami już raczej nie zostaniemy nigdy, lecz może kiedyś będziemy Raberami :)

wtorek, 17 września 2024

Nieustraszone boidupy

Świat zamieszkują dwa rodzaje ludzi: jednostki odważne, wręcz nieustraszone oraz tak zwane boidupy. My w zależności od dnia tygodnia zaliczamy się do jednej z tych kategorii. Poniedziałek, środa, piątek- nie wiemy co to strach, natomiast gdy tylko wypadnie wtorek, czy też czwartek- wtedy podatność na lęk wręcz ściska nasze serca. Tak się złożyło, że ostatnia doba pobytu na kempingu wypadała na drugi dzień tygodnia właśnie. Do tego sprawdziliśmy prognozę pogody na najbliższy czas. Ta natomiast wypełniła nasze umysły falą negatywnych myśli, niczym zapowiadanym na najbliższe doby obfitym deszczem. W następstwie tego postanowiliśmy szukać pewnego, betonowego schronienia i ewakuować się tym samym z kempingu.

piątek, 13 września 2024

Kemping Konobe- naturystyczny raj?

Kemping Konobe cieszy się wśród bardzo wielu naturystów niemałą estymą. Położony na wyspie Krk obiekt uznawany jest przez niektórych za jeden z najlepszych tego typu przybytków, nie tylko w Chorwacji, ale i w Europie w ogóle. Zachęceni licznymi pozytywnymi recenzjami postanowiliśmy sprawdzić, czy i nam przypadnie on do gustu. Cóż... 

sobota, 7 września 2024

Czy Rambo byłby naturystą?

Ostatnio pisaliśmy, jakie plaże lubimy najbardziej, na jakich najchętniej smażymy się nago. Dla tych, którzy przeoczyli post, zapomnieli lub nie mieli ochoty doczytać do końca, przypomnienie. Kochamy, położone na uboczu, odludne zatoczki. Miejsca, gdzie za jedyne towarzystwo mamy drobne kamyczki oraz szum fal. Lecz, jak odnaleźć takie skrawki raju? Może kilka naszych rad się Wam przyda. To lecimy.
 

czwartek, 5 września 2024

Któż nie marzy o pięknej plaży?

Są plaże zagospodarowane oraz dzikie. Takie na których gęsty tłum zalega na leżakach w cieniu parasoli i takie, gdzie próżno szukać sąsiada. Kamieniste, czy piaszczyste. Ocienione, na których przyjemnie się drzemie, a także skąpane przez cały dzień w słonecznych promieniach. Szerokie lub wąskie. Długie i krótkie. Wietrzne, jak i delikatnej bryzy pozbawione. Dudniące muzyką, pachnące rybą, gdzie można popijać drinki, albo zupełnie pozbawione serwisu. Naturystyczne, powołane do tworzenia pozbawionej pasków opalenizny, czy może przeznaczone dla pocących się w poliestrowych gatkach tekstylnych. Są nawet plaże dla psów oraz takie, gdzie chronione, dzikie żółwie składają jaja.

poniedziałek, 2 września 2024

Czy tatuaże warto wziąć na plażę?

Czy tatuaże warto wziąć na plażę?
-pyta się słońce- przecież ja w nie prażę!
Tyle cierpienia, bólu znoszenia,
pigment i kolor domaga się cienia.
Trzeba się chronić grubą warstwą kremu,
bo jak inaczej móc zapobiec temu,
by artystyczny wyraz czyjejś pracy,
nie zbladł zupełnie,
jak naga skóra na łysej glacy.
Czy ryzykować warto dla chwili smażenia,
takiego dzieła uszkodzenia? 
Lecz masochiści mają to do siebie,
że kiedy boli czują się jak w niebie.
Więc gdy kontury lekko się rozmyją,
chętnie poprawią, oni po to żyją!
A więc na plaży w słońcu hulaj dusza,
a na jesieni się uzupełni tusza.

czwartek, 29 sierpnia 2024

Tekstylni barbarzyńcy

Wyruszając z kempingu o poranku, nie spodziewaliśmy się, że trafimy niemal do raju, do swego rodzaju naturystycznej ziemi obiecanej. Pokonując w lejącym się z nieba żarze kolejne kilometry, zaczynaliśmy już pozwoli tracić nadzieję na szczęśliwe zakończenie tej wędrówki. Każda kolejna zatoczka była coraz mniej atrakcyjna, każda kolejna plaża coraz bardziej zatłoczona. Siły opuszczały nas powoli, nastój zaś pogarszał się z następnym krokiem. Postanowiliśmy dać losowi ostatnią szansę i przejść jeszcze kilkaset metrów. Nic nie zapowiadało polepszenia tej przykrej sytuacji. Aż ponownie zeszliśmy ze ścieżki, stanęliśmy na krawędzi klifu i spojrzeliśmy w dół. 
 

niedziela, 25 sierpnia 2024

Wszędzie dobrze, ale w Chorwacji najlepiej.

Uwielbiamy Hiszpanię, zawsze cieszymy się na wyjazd do Francji, Włochy zaś darzymy estymą tak dużą, że gdy tylko tam jesteśmy, to uśmiechy nie schodzą nam z twarzy. Ale to Chorwację kochamy najbardziej. Kiedy tylko przekroczymy granicę, czujemy się jakbyśmy wrócili do domu. To tu byliśmy na pierwszym samodzielnym urlopie, to tu zawitaliśmy premierowo na plażę nudystów (obie czynności miały miejsce dokładnie dwadzieścia lat temu :)). To tu wydaje się nam, jakbyśmy byli wśród swoich (słowiańska krew :)). Klimat, ludzie, kuchnia- wszystko się zgadza. Nie ma się więc co dziwić, że nie tylko my tak mamy. Tłumy turystów są wręcz nieprzebrane. Całe szczęście koniec sezonu zbliża się z każdym kolejnym dniem, a wtedy całe to bogactwo będzie tylko dla nas.

wtorek, 30 lipca 2024

Pierwszy raz nie zawsze jest najlepszy, czyli ponowna wizyta na naturystycznym kempingu Costalunga.

Wielu ludzi twierdzi, że pierwszy raz jest najważniejszy, że tylko wtedy przeżywa się wszystko najintensywniej, a nieznane wcześniej doznanie jawi się często, niczym rozświetlająca egzystencję iluminacja. Cóż, może i tak jest, nie będziemy z tym faktem dyskutować. W naszym przypadku jednak drugi raz przebił swą intensywnością oraz barwnością ten pierwotny. 

sobota, 20 lipca 2024

Kemping naturystyczny Domaine de l'Escride- vintage znów jest w modzie.

Kiedy byliśmy jeszcze odrobinę młodsi, bardziej gibcy, lecz oczywiście nie tak powabni jak teraz, panowała moda na vintage. Stare torebki, fikuśne fatałaszki, rowery i inne cuda- wszystko powinno być stare, a przy tym stylowe. Nie tam jakieś byle rupiecie z piwnicy. Szyk, styl oraz elegancja- to przymioty, którymi musiały dysponować rzeczy, by godne były posiadania. No i oczywiście, co najmniej kilkanaście lat  doświadczenia w przedmiotowymi CV. 
Teraz i nas można opatrzyć taką etykietką- niestety, kiedy doczekaliśmy się wreszcie bycia vintage, to okazało się, że trend przeminął. 
 

wtorek, 16 lipca 2024

Kemping naturystyczny Verdon Provence- co ma do zaoferowania?

W ostatnim poście mocno wychwalaliśmy miejsce, w którym obecnie przebywamy. Dziewięć dni minęło nam mega szybko i jutro wyjeżdżamy, nadszedł więc czas konfrontacji pierwszego zauroczenia z rzeczywistością.
 

niedziela, 14 lipca 2024

Kemping Verdon Provence- pierwsze wrażenia.

Są takie miejsca, w których człowiek od początku dobrze się czuję. Gdzie tuż po przekroczeniu progu, coś mówi mu, że chce tu zostać, że jest we właściwym położeniu. Tak właśnie poczuliśmy się, zaraz po przekroczeniu bramy, kiedy wjechaliśmy na teren kempingu Verdon Provence. Wszytko wydawało się być tak, jak być powinno. Właśnie mija kolejny dzień naszego pobytu w tym naturystycznym raju i nie zanosi się wcale, byśmy zmienili zdanie. Początkowo mieliśmy plan, aby zostać tutaj przez trzy noce, następnie przedłużyliśmy pobyt o kolejne trzy, by w końcu zdecydować na jeszcze cztery. Czyli w sumie dziesięć dób w tym przedsionku golasowego edenu. Zaintrygowani? W następnym poście przybliżymy Wam odrobinę bardziej kemping oraz atrakcje jakie ma do zaoferowania.

środa, 3 lipca 2024

Domaine Naturiste des Lauzons

Kemping Lauzons położony jest w prowansalskimi interiorze, z dala od większych miast, turystycznych atrakcji i tym samym ludzkich tłumów. Brzmi jak nic specjalnego, ale to właśnie stanowi jego największy atut. Do tego rozległy, czterdziestohektarowy, tarasowy teren na którym znajdują się dosyć spore oraz oddalone od siebie parcele- sami przyznacie, że brzmi coraz lepiej. Całość zaś zatopiona pośród wiecznie zielonych wzgórz. Jak dla nas, to już bomba.