Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 grudnia 2024

Adieu Quinten!

Dziś będzie krótko. Parę dni temu skończyliśmy pracę na ten rok, obecny sezon, jak i kilka najbliższych miesięcy. Żegnaj rajskie Quinten, adieu Szwajcario, ciao codzienny winniczy znoju, budziku oraz zarobkowa monotonio. Papa strzeliste Alpy. W sumie to będziemy odrobinę tęsknić. Witajcie zaś tłuściutkie franki, cygańskie życie i dwucyfrowe temperatury. Hej wolności! A Ty południowe słońce z każdym dniem rozgrzewaj się coraz mocniej, nadciągamy :)

niedziela, 1 grudnia 2024

Zimowe Quinten.

Z zimą jest trochę tak jak z rodziną- najlepiej wychodzi się w jej towarzystwie na zdjęciach. Fajnie jest czasem zatęsknić, powspominać dawne czasy, powzdychać z estymą, jak to kiedyś było fajnie, ale przebywać z nią permanentnie to już inna sprawa. Całe szczęście, że biały puch zawitał do Quinten jedynie na kilka dni, by potem ustąpić miejsca słońcu i sukcesywnie znikać pod wpływem jego ciepłych promieni. Kilka klimatycznych fotek pstrykniętych- nam to w zupełności wystarczy. 

niedziela, 17 listopada 2024

Spokój. Samotność. Odludzie.

Spokój. Samotność. Odludzie. Brak kontaktu ze światem. Własny rytm. Kojąca monotonia. Wszystkie powyższe określenia doskonale oddają naszą codzienność oraz stan ducha, jaki osiągnęliśmy przez minione tygodnie w Quinten. Dni mijają nam niczym w kontemplacyjnym klasztorze, zamieniając powszedniość niemal w medytacyjną praktykę.

niedziela, 10 listopada 2024

Tylko żeby nie było, ostrzegaliśmy przecież.

Stało się. Znów. Nasze chciwe, spragnione pieniędzy umysły wygrały po raz kolejny. Ugięliśmy się ponownie. Podjęliśmy zarobkową pracę. 
Weekend, a wraz z nim krótki czas odpoczynku, chyli się właśnie ku końcowi, a nas wciąż wszystko boli. Doskwierają mięśnie, niepokojąco strzykają stawy, dłonie natomiast zesztywniały tak, że niemal straciły swą przynależną naczelnym chwytność. Nawet oczy rozsadza ból niemal nie do zniesienia, lecz z zupełnie innego powodu- od nadmiaru otaczającego nas, majestatycznego piękna. Zresztą sami zobaczcie. Tylko bez podsyłania rachunków za wizytę u optyka, bez reklamacji proszę. Ostrzegaliśmy przecież.

niedziela, 25 sierpnia 2024

Wszędzie dobrze, ale w Chorwacji najlepiej.

Uwielbiamy Hiszpanię, zawsze cieszymy się na wyjazd do Francji, Włochy zaś darzymy estymą tak dużą, że gdy tylko tam jesteśmy, to uśmiechy nie schodzą nam z twarzy. Ale to Chorwację kochamy najbardziej. Kiedy tylko przekroczymy granicę, czujemy się jakbyśmy wrócili do domu. To tu byliśmy na pierwszym samodzielnym urlopie, to tu zawitaliśmy premierowo na plażę nudystów (obie czynności miały miejsce dokładnie dwadzieścia lat temu :)). To tu wydaje się nam, jakbyśmy byli wśród swoich (słowiańska krew :)). Klimat, ludzie, kuchnia- wszystko się zgadza. Nie ma się więc co dziwić, że nie tylko my tak mamy. Tłumy turystów są wręcz nieprzebrane. Całe szczęście koniec sezonu zbliża się z każdym kolejnym dniem, a wtedy całe to bogactwo będzie tylko dla nas.

czwartek, 27 czerwca 2024

Adios Quinten!

Etap zarobkowania został na jakiś czas zakończony. Portfele zanurzone w niemalże bezkresnych frankowych toniach, spuchły nam prawie tak samo, jak spracowane przez kontakt z winoroślą dłonie. Zastanawiacie się zapewne, jak to możliwe, że po kilku miesiącach pracy stać nas na to, by przez resztę roku podróżować, czy też żyć w ogóle. By mieć co jeść, ubrać się i na dodatek się obuć. Cóż, my również się nad tym głowimy od dawna. Czy tak dużo inkasujemy, czy może tak mało wydajemy. Obstawiamy, iż prawda (jak zawsze zresztą) umiejscowiona jest gdzieś pośrodku. Tak czy inaczej obwoźny cyrk ten, zwany również naszym życiem, toczy się jakoś do przodu. Od czternastu już lat! Dacie wiarę? Bez stałego zatrudnienia i planu emerytalnego. Choć co do tego drugiego, to jakieś zamysły mamy, po śmietnikach chyba grzebać nie będziemy- skądinąd czynność ta nie jest nam również obca. Jak to się mówi: z niejednego pieca chleba się próbowało, a nawet w kuble nurkowało :) Nie przedłużając jednak, chcieliśmy zaraportować finalizację prac oraz to, że rozpakowując klamoty, których potrzebowaliśmy w Helwecji, pakujemy jednocześnie samochód na wyjazd. W sobotę ruszamy na południe Francji. Niech żyje Wolność!

niedziela, 2 czerwca 2024

Ślimacza utopia.

Gdyby ślimaki potrafiły pisać, jeśliby ich przystosowane jedynie do pełzania, oślizłe ciałka dysponowałyby czymś w rodzaju kończyn, to podczas ostatnich dni, a nawet tygodni powstałyby zapewne najwspanialsze dzieła mięczakowatej literatury. Utwory te przewyższałyby wszystko, co zrodziłby do tej pory ich oślizły gatunek. Chwaliłyby najcudowniejszy z okresów w dziejach. Czas, w którym woda lała się z niebios bez ustanku, a osadzone na wydatnych czułkach oczy nie były w stanie odróżnić rzeczywistości od snów. Czy ktoś aby nadepnął przypadkowo na mą delikatną skorupkę i trafiłem do raju, a może jednak eden nastał na ziemskim padole? Czy możliwe jest, że niebo spłynęło na ziemię, tworząc tym samym ślimaczą utopię? Takie i zapewne wiele innych pytań kołacze się obecnie w jaźniach tych gumowatych brzuchonogów.

niedziela, 19 maja 2024

Alpejski zen- ciszy wystarczy dla wszystkich.

Monotonia wykonywanego zajęcia sprawia, że z głowy znikają powoli myśli. Niczym ziarnka popkornu pod koniec procesu prażenia eksplodują w umysłowym garnku coraz rzadziej. Z każdą wydreptaną godziną jest ich wyraźnie mniej, aż w pewnym momencie łapiemy się na tym, iż mózg nie wytwarza ich już niemal zupełnie. Jeśli pada, to stukające o kaptury krople, dodatkowo wygrywają sprzyjający wyciszeniu, kojący rytm. Jeżeli nie- wtedy otaczająca nas zewsząd monumentalna przyroda, wprawia ten kłębiący się pod czaszką rój w stagnację. Brak ludzi, pustka i spokój- istna medytacja.

środa, 8 maja 2024

Quintenowy postowypełniacz , czyli winiarz abstynent.


Coś tu ostatnio tak cichutko, spokojniutko, a delikatny wietrzyk niemal hula między minionymi postami. Jednym słowem blogasek przygasł nam odrobinę. Lecz tak to już jest, kiedy człowiek spędza czas pomiędzy domem, a pracą. Podróże zaś pozostają jedynie w sferze marzeń, czy też planów. Nie ma jednak co biadolić i trzeba wykorzystać ten zarobkowy czas jak najlepiej. Nie trafiliśmy przecież w tak straszne miejsce, aby ubolewać nad swoją dolą. A że coś tam pobolewa, że co innego strzyka?- toż to nic więcej jak wspaniały fitness :) Poza tym, z wieści ciekawych oraz interesujących pozostała nam jeszcze jedna: od ponad pięćdziesięciu dni nie pijemy żadnego alkoholu.

wtorek, 30 kwietnia 2024

Niczym król jest ten, kto pracuje w Quinten.

Czasem trzeba zrobić sobie przerwę od błogiego nieróbstwa oraz beztroskiego bumelowania i podjąć jakieś zarobkowe zajęcie. Z czegoś należy przecież ten nasz obwoźny cyrk finansować. Niestety urlop od urlopu musi kiedyś nastąpić. Lecz skoro już sprzedawać nasz pot wraz z towarzyszącymi mu odciskami za pieniądze, to najlepiej w takich przyrodniczych okolicznościach.

czwartek, 28 marca 2024

Mały Jasiu

Kiedy mały Jasiu skończył sześć lat, wiedział już dokładnie, kim chce być w przyszłości- oczywiście strażakiem. Zaś mała Ola, tuż po pierwszym dniu w przedszkolu podbiegła rozpromieniona do rodzicielki i wyrzuciła z siebie: mamo jak dolosne kce zostać neulochilulgiem. Co prawda życie w swym niepoznanym biegu zweryfikowało odrobinę ich plany oraz marzenia, jedno jest jednak pewne: wiedzieli dokładnie czego chcą. Niczym w wizji jasnowidza otrzymali z góry plan na życie. A my? My już odrobinę po czterdziestce, siwizna folguje sobie coraz śmielej na czaszkach, a dalej nie wiemy, kim chcemy zostać jak dorośniemy :)

czwartek, 14 marca 2024

Posturlopowy spleen

Czy są tu jacyś dorośli? Czy ktoś może nam wytłumaczyć, dlaczego urlopowy okres mija tak szybko? Czemu te marne osiem miesięcy wolnego ucieka przez palce z tak zawrotną prędkością? Dopiero co wyjechaliśmy, a już jesteśmy z powrotem. Niemalże wczoraj kończyliśmy pracę, a tu jeszcze kilka tygodni laby i będziemy znów wieść życie w rytmie budzika. Spalone hiszpańskim słońcem zadki nam zbledną, w zamian zaś karki pokryją się piekącą purpurą. Ostatnia kropla potu nie zdążyła jeszcze porządnie wsiąknąć w plażowy piasek, a my, dzięki autostradowej teleportacji, nadajemy już do Was z salonowej kanapy.
 

poniedziałek, 4 grudnia 2023

Wycieczki nadszedł koniec, czas wracać do domu i włączać piec.

- Pani Kasiu mogę Panią na chwilę prosić? 
- Oczywiście, już lecę. O co chodzi? 
- Będzie Pani taka miła i pokaże naszym Szanownym Czytelnikom Dénię oraz okolice? 
- Pewnie że tak, już się robi! No Szanowni Państwo, nie ma się co ociągać, idziemy, idziemy, za mną proszę.

niedziela, 17 września 2023

Szwajcarskie winobranie, czyli franków zarabianie.

Winobranie jest swoistym zwieńczeniem kilkumiesięcznej ciężkiej pracy i niestety jej najbardziej wymagającym elementem. Można porównać je do maratonu, który także wraz ze zbliżaniem się do mety, staje się coraz większym wysiłkiem. Koniec majaczy już na horyzoncie, a ty zaciskasz zęby, starasz się wykrzesać z siebie resztki energii oraz sił i dobiec, dotrwać do końca.

piątek, 1 września 2023

Wzięliśmy nogi za pas.

Nie myślcie Szanowni Czytelnicy, że beztroskie obnażanie członków na liguryjskim kempingu "Costalunga" było jedynym elementem naszej włoskiej wycieczki. Fakt, iż był to jej główny trzon oraz najważniejszy, wyglądany od dawna cel. Po drodze jednak zawitaliśmy jeszcze do spalonego słońcem Piemontu, zaś zwieńczenie oraz ukoronowanie wyjazdu, to spotkanie z morzem, które to miało miejsce podczas wizyty w Imperii.

niedziela, 25 czerwca 2023

Hip hip hura, weekend ist da!

Hip hip hura, weekend ist da!- zakrzyknęliśmy z niemiecka pełnymi radości głosami w piątkowe popołudnie, a konkretnie w momencie, kiedy wskazówki wiszącego przy wejściu do firmy zegara, zaczęły powoli zbliżać się do godziny osiemnastej. W planach na weekend mieliśmy słodkie nieróbstwo w postaci leniwego polegiwania na kanapie oraz popijania zimnego browara w nadmiernych ilościach- po prostu pełna cielesna pasywność. Wyszło jednak inaczej i zamiast regenerować styrane pracą obolałe członki, postanowiliśmy potrenować je jeszcze odrobinę, co się będą lenić. To Szwajcaria, nie ma obijania, nie ma litości!

niedziela, 11 czerwca 2023

Tydzień pięciu jezior.

Ostatnimi dniami słońce przygrzewało tak intensywnie w nasze czaszki, że wyjałowiło niemal zupełnie ich mózgową zawartość. Pod jego wpływem nasze życie umysłowe zwinęło się w kłębek i ukryło gdzieś w najgłębszych z głębokich głębin jestestwa. Wybaczcie więc tym samym post niezbyt obfity w treści- rozpalone zwoje nie kwapią się z ich produkcją. Pomimo tej jakże przykrej dolegliwości właśnie zdaliśmy sobie sprawę, iż miniony tydzień minął nam pod znakiem pięciu jezior, tzn. odwiedziliśmy właśnie tyle szwajcarskich wodnych akwenów. Zapraszamy na ich przegląd- może nie pójdzie nam tak źle.
 

niedziela, 28 maja 2023

Wreszcie na dłużej wyszło słońce.

Stało się, zacisnęliśmy zęby i doczekaliśmy- wreszcie na dłużej wyszło słońce, a lejący na nas bez opamiętania deszczowy prysznic ktoś miłosiernie zakręcił. Przynoszące ciepło promienie dają ukojenie nie tylko nam, ale także nasycona wodą winorośl może w końcu zacząć piąć się ku niebu. Zaś wspinać się to ona potrafi, gdyż w korzystnych warunkach (a takie właśnie nastały) jest w stanie przyrastać nawet o dwadzieścia centymetrów na dobę.

sobota, 20 maja 2023

Złoto to tylko zimny metal.

Zimno, zimno, zimno, czemu jest tak k**wa zimno?!- to jedno zdanie powtarza się nam w pętli wewnątrz mózgów, kiedy przemierzamy obsadzone winoroślą pagórki. Ten zlepek kilku słów stał się naszą mantrą, która recytowana w ciszy po tysiąckroć poprowadzi nas chyba do pełni oświecenia oraz totalnego, hiper- zen. Otępiający chłód sprawił, że z pracy uczyniliśmy medytację i jesteśmy na najlepszej drodze, na autostradzie niemal do nirwany. Wszystko fajnie, tylko czemu jest tak k**wa zimno! Zimno, zimno, zimno, czemu jest tak k**wa zimno...

sobota, 13 maja 2023

Arabski raj.

Och łaskawi bogowie, och wielcy i miłosierni, zakręćcie żeż wreszcie ten niebiański kran! Nie wiecie, że szczególnie w obecnych, przesiąkniętych ekologią czasach wodę należy oszczędzać? A wy tylko lejecie i lejecie na nas z góry, na dodatek bez umiaru. Może gdybyśmy byli dziećmi pustyni, to radowałby nas ten fakt. Cieszylibyśmy się, wręcz tańczylibyśmy z powodu tego, iż jeszcze za życia trafiliśmy do arabskiego raju. Lecz jest zupełnie przeciwnie, szczęśliwi wcale z powyższego powodu nie jesteśmy, a i do przepełnionego wilgocią edenu nam póki co nie spieszno.