czwartek, 29 października 2015

taką to już mamy dole, że kończymy w Dole


Ostatni dzień naszego jesiennego wyjazdu spędziliśmy w Dole. Dawna stolica regionu Franche- Comté to małe, odrobinę senne miasteczko idealne na jednodniowy pobyt. Nie ma tu niczego szczególnie pięknego, ale całość robi dobre wrażenie, a mała starówka zachęca do spaceru. Dole bardzo przypomina nam takie Auxerre w miniaturze (ach Auxerre, piękne Auxerre, kochać Cie, czy nienawidzić ?! :)). Zaś obfitujący w kampery, całkiem przyjemny parking w centrum stanowi kolejną zachętę, by zatrzymać się tu podczas jazdy na południe (lub północ :)).

wtorek, 27 października 2015

Orange

Przez Orange, zwane w przewodnikach bramą Prowansji przejeżdżaliśmy już kilkakrotnie, ale zawsze tak spieszyło się nam nad morze, że odkładaliśmy zwiedzanie miasta na później. Tym razem postanowiliśmy zostać tu na noc i odrobinę poodkrywać.


niedziela, 25 października 2015

Ciao signora Italia


Zawsze podczas naszych wyjazdów następuje taki moment, gdy pojawia się jakieś dziwne mrowienie w stopach, które z godziny na godzinę narasta i narasta, aż staje się nieznośne. Nie, nie mamy problemów z grzybicą, czy innymi schorzeniami kończyn dolnych :). To po prostu znak, że czas ruszać w dalszą drogę :). Nawet najpiękniejsze miejsca nie potrafią nas zatrzymać na dłużej niż kilka dni. Tak więc czas jechać dalej na zachód, ku Francji.

piątek, 23 października 2015

Całę szczęście, że jest jeszcze Imperia

Jako bywalcy wielkiego świata, a włosko-francuskiej riwiery w szczególności, mamy dosyć wygórowane oczekiwania, zaś nasze zblazowane ego dosyć ciężko zadowolić :). Całę szczęście, że jest jeszcze Imperia.


wtorek, 20 października 2015

na scenę niczym Bruce Lee wkracza Celle Ligure


Wybrzeże liguryjskie ma wszystko czego tylko może zapragnąć przybywający tu turysta. Urokliwe zatoczki z pięknymi plażami, klimatyczne miasteczka poprzecinane wąskimi uliczkami, ciepłe morze, pyszną kuchnię pełną świeżych warzyw oraz największy skarb, czyli słońce, które nie żałuje swych ciepłych promieni tej krainie. Jest tylko jeden problem, budżetowi kamperowcy, tacy jak my, nie mają zbyt wielu miejsc do wyboru, by rozbić obóz. Jak jest gdzie stanąć to albo jest to miejsce przy ulicy, czyli głośne i najczęściej na tzw. zadupiu, dodatkowo bez wody i innych kamperowych udogodnień, albo jest dosyć drogo.

sobota, 17 października 2015

Portovenere


Mewa skrzeczy pośród chmur,
wspomnień mamy pełen wór,
Cinque Terre odwiedzone,
piwo wypite, plażowanie zaliczone,
 zaś na koniec nam zostało,
miasto piękne, jakich mało,
Portovenere się nazywa,
tłum turystów wciąż przypływa.
:)

środa, 14 października 2015

to w drogę, w morze znaczy się :)


No to wypływamy. Czas wreszcie zakończyć ten dreszczowiec. Po setkach maili, próśb, gróźb, telefonów, a nawet niemoralnych propozycji ulegamy wreszcie i wrzucamy w końcu te zdjęcia :).
O Cinqe Terre nie będziemy się rozpisywać, lepiej od nas robią to przewodniki, albo wujek Google. Powiedzieć za to możemy jedno, zdecydowanie warto odżałować te 28 euro od osoby i wybrać się tam łódką. Widziane od strony morza, zawieszone nad jego taflą miasteczka robią niesamowite wrażenie, gdy powoli się do nich zbliżamy i zaczynamy dostrzegać coraz wyraźniej różnokolorowe fasady.


niedziela, 11 października 2015

sobota, 10 października 2015

za górami, za lasami świeci słońce nad palmami


Żeby dostać się do skąpanej w słońcu Italii najpierw trzeba pokonać Alpy. Wiadomo, żaden problem, od czego mamy piękne austriackie autostrady. No właśnie, czasem jednak te asfaltowe cudeńka zawodzą i trzeba wrócić do korzeni alpejskich przepraw oraz przejechać kilka przełęczy. Co prawda nie jest nam to obce i kręte górzyste szlaki pokonywaliśmy niejednokrotnie, ale po śmierci kamperowego silnika kilka lat temu oraz jego całkowitym remoncie (klik) postanowiliśmy bez wyraźnej konieczności nie pchać się w wysokie góry. Jak widać nie zawsze się udaje :).