środa, 4 sierpnia 2010

Lekcje pływania

Mimo swojego dojrzałego już wieku, Didol jako pies typowo miejski, do wczoraj był pływacką dziewicą. Zazwyczaj już sam widok wody wywoływał paniczną reakcję i chęć ucieczki. W końcu jednak powiedzieliśmy- dość! Co to za pies? Wszystkie inne wbiegają do morza, pluskają się i radośnie pływają. A on tylko siedzi pod parasolem i nieznośnie sapie (niczym silnik w naszym pełnoletnim już kamperku).
Więc wzięliśmy się za niego. Poniżej fotograficzna relacja (krok po kroku).

 -Nie, nie! Ratunku!
Didol zapiera się używając swej najskuteczniejszej metody na tzw. płaszczkę :)

Nie chcesz po dobroci? Ja ci pokarze jak się pływa!

Najpierw tak zwany- trening na sucho. Didol ćwiczy w powietrzu odpowiednie ułorzenie łap i koordynację (tu przydałaby się kamera).

 Wystartował!

Uratowany. Jak widać po minie, nie było aż tak źle.
Po paru godzinach i lekkim wyschnięciu Didol sam wykazuje inicjatywę do kolejnych kąpieli (no morze trochę koloryzujemy :)), ciągle trzeba mu jeszcze pomóc w podjęciu decyzji.


 Gdzieś tam bardzo głęboko w oczach widać radość z pływania.