piątek, 31 stycznia 2025

Vera Playa zimą- miesiąc za nami.

Nasz pobyt w Torremar Natura zbliża się powoli do końca. Jeszcze kilka dni i opuścimy to osiedle, miejscowość Vera Playa, a tym samym naturystyczny raj. Nie smucimy się jednak, gdyż przenosimy się niewiele dalej, bo do miasteczka Mojacar Playa. Tam, w odróżnieniu od tutejszej wielkiej, szerokiej, piaszczystej plaży, czekają na nas urokliwe, ukryte za skałami zatoczki, gdzie można cieszyć się większą intymnością oraz spokojem. 
Wróćmy jednak do Torremar. Ta urbanizacja jest już trzecią, w której na przestrzeni ostatnich lat dane nam było mieszkać w Vera Playa i póki co najlepszą. W sumie to nie mamy się do czego przyczepić. Jest naprawdę ładnie i kameralnie. Wspaniała roślinność wypełnia wspólne przestrzennie, a liczne palmowe pióropusze kołyszą się przy powiewach wiatru, szumiąc kojąco tuż za oknem. Do sklepu blisko, do plaży także- czego chcieć więcej? Może basenu? Są dwa, w tym jeden podgrzewany- więc nawet najwięksi malkontenci powinni być zadowoleni.

Tutejsza plaża niemal nie ma końca. Płaszczyzna piachu ciągnie się aż po horyzont, więc i o wolne miejsce nawet w sezonie nie powinno być trudno. Minus tej sypkiej substancji, oprócz tego, że pcha się we wszystkie ludzkie szczeliny jest następujący: piasek+ wiatr= ała moje oczy!= parawan.

Nasz czas nie wypełnia jedynie bezwstydne obnażanie się, czy też leniwe polegiwanie w słońcu, czasem urządzamy również drobne wycieczki po okolicy.

Dziki zachód to nieprzypadkowe skojarzenie. W sąsiedztwie powstał niejeden western, a nawet nakręcono kilka kadrów do przygód Indiany Jonesa.

Turre- prawdziwa andaluzyjska, senna dziura. W sumie, to takie lubimy najbardziej.

Pustkowie...

...prawdę o tobie ci powie :)

To już z powrotem nasza dzielnia. Spacer z psem w negliżu? Czemu nie! On przecież również nie wzuwa bielizny na byle przechadzkę :)

Chociaż niejeden hiszpański czworonóg zadaje szyku na deptaku w gustownym zimowym wdzianku, czy też jedynie w eleganckim szaliczku.

Pomimo tego, iż jest to jedno z najsuchszych miejsc w Europie, to i jakaś sadzawka się znajdzie.

A w niej... pasące się na planktonie flamingi.

Piękną wiosnę mamy tej zimy: kwiatki kwitną, pszczółki bzyczą. Tylko śniegu trochę brak- oczywiście żartujemy:)

Niestety czasem niebo zasnuje szara mgiełka. Idźcie precz wstrętne chmury!

Nie narzekamy jednak. Jakoś to przeżyjemy.

Fotka pod tytułem "Droga do szczęścia".

Komo i jego najlepsza przyjaciółka farelka. Nie marzniemy, naprawdę. Ten pies po prostu najchętniej zamieszkałby chyba w fińskiej saunie.

Nadchodzący wieczór oznacza jedno: krótki spacer by podziwiać zachód słońca.

Żegnaj gościnna Vero, dziękujemy za wspaniały miesiąc!