poniedziałek, 9 grudnia 2013

morza szum...

Plażowanie nasze wprawia w nie lada konfuzję wszystkie włoskie elegantki. Co bardziej litościwa chce wzywać dottore, pozostałe po prostu pukają się w czoło. No bo jak to, futra dopiero co wywietrzone, szaliki nabyte, czapki w najnowszych fasonach wprost z Mediolanu zakupione, a my tu bezczelnie na piasku i to w negliżu. Przechadzając się więc nadmorskimi bulwarami w pełnym rynsztunku tubylcy dzielnie znoszą upał. Za nimi zaś podążają dzielnie bambini w puchowych kurtkach i ocieplanych spodenkach. Wysokie kozaki oczywiście dopełniają stylizację :) No, ale kiedy jak nie dziś zaprezentować kosztowne stroje i najnowszy przyodziewek. Już za kilka tygodni przecież będzie on niemodny i każdy będzie mógł go kupić na wyprzedaży za pół ceny :)

 Niestety, to chyba ostatnie cieple dni w tym roku.



 Polskie elegantki również zadają szyku na nadmorskich bulwarach :)




 Również mopsy prezentują wyszukane futra. Niestety to już kolekcja z przed kilku lat.



czwartek, 5 grudnia 2013

pośród Dian

Zaraz za Imperią rozciąga się kraina Dian. Jest Diano Marina, Diano Castello, Diano san Pietro i chyba jeszcze z sześć innych Dian. My odwiedziliśmy dwa pierwsze.

Świecące intensywnie słońce musiało odrobinę uprażyć nam gąbczastą tkankę podczaszkową bo zdecydowaliśmy się na nie lada szaleństwo i pierwszy raz stanęliśmy na płatnym postoju-kempingu. Do luksusów należą tu toalety, elegancki serwis dla kamperów oraz nawet prąd :)


 Prawdziwy plac zabaw dla kamperowców.


Postanowiliśmy ulżyć w ich ciężkiej doli i odciążyć biedne drzewka grejpfrutowe oraz pomarańczowe. Owoc oblepia je gęsto, a chętnych do jego zbioru brak. W tym momencie wchodzą do akcji, bądź co bądź profesjonalni zbieracze (czyli my :)) i haratają ile wlezie. Torba zapełnia się w iście ekspresowym tempie i już po chwili jest pełna. Dorodne owoce cieszą nasze oczy i zasmucają ramiona, bo ktoś tę torbę musi donieść kilka kilometrów do kampera. Ale nic to ważne, że owoc darmowy i w dodatku niepryskany, czyli BIO. Wszystkich, którzy myślą, iż proceder ten zaśmiecił nasze sumienia i mamy związek z jakimś niecnym czynem śpieszymy poinformować, że drzewka były posadzone na miejskim parkingu i nikomu szkody nie wyrządziliśmy. Co więcej "niczyje" cytrusy dzielą we Włoszech los naszych dzikich jabłek, czy też śliwek. Nikt ich po prostu nie zrywa i dorodne owoce gniją sobie wesoło dookoła pni. Za to w marketach kolejki do stoiska warzywno-owocowego nie mają końca :)




poniedziałek, 2 grudnia 2013

Imperia



Imperia znana nam była dotychczas tylko z opakowań doskonałego makaronu Agnesi na którym to widnieje jej zdjęcie i który jest tu produkowany. Miejscowość powstała na początku XX wieku i jest zlepkiem kilku dotychczas osobnych jednostek. Dwie najważniejsze to położona na wzgórzu, zabytkowa Port Mauricio oraz znana właśnie z wytwarzania pasty Oneglia. Obie szczycą się licznymi zabytkami, wąskimi uliczkami pełnymi knajpek, nadmorskimi promenadami oraz nie najgorszymi plażami. Niepomni na opuchnięte i zbolałe stopy trzy dni chodziliśmy dzielnie od świtu do zmierzchu by wszystko obejrzeć :)


Port Mauricio



Oneglia- widok jak z makaronu :)





Kampery opanowały znajdującą się w wiecznej budowie marinę.










Region słynie z doskonałej oliwy. Odwiedziliśmy więc olearię degustując przy okazji co nieco.



Po wyczerpującym zwiedzaniu czas na regenerację przy pizzy.

niedziela, 1 grudnia 2013

Ciao Italia!

Italia przywitała nas iście po włosku :) Po statecznej Francji nadszedł czas na troszkę większy bajzel. Wyprzedzanie na trzeciego, pojawiające się znikąd skutery, trąbienie, głośne rozmowy (tak naprawdę to krzyki :)), wszechobecne pranie wiszące w każdym możliwym miejscu kamienic oraz oczywiście jedzenie. Wystarczyło przekroczyć umowną granicę by świat zmienił się tak wyraźnie. Tak, jesteśmy w naszym ulubionym kraju, we Włoszech.








czwartek, 28 listopada 2013

Menton- perła Francji

Menton- perła Francji :) Nie my wymyśliliśmy ten chwytliwy slogan. Słowa te witają turystów na wjeździe do miasta. Czy to określenie odrobinę na wyrost? Według nas nie. Jest w stu procentach zasłużone. Musieliśmy przejechać całe Lazurowe Wybrzeże żeby na końcu tu dotrzeć. Menton leży przy samej włoskiej granicy i jest jednym z najładniejszych miasteczek w których dane nam było być :)





Nad miastem góruje stary cmentarz. Pośród wielu sypiących się grobowców można natknąć się na polskie akcenty jak i kanadyjskie, niemieckie, angielski, rosyjskie etc. Widać, że w końcu XIX wieku zamieszkiwała tu arystokracja z całego świata.






 Wycieczka na włoską stronę :)








 W pałacowym ogrodzie pewnej belgijskiej księżniczki.


Kampery opanowały nieczynne już posterunki graniczne :) My lojalnie staliśmy po francuskiej stronie. Sąsiad zaś po włoskiej :)