Po niemal
czterech dniach jazdy samochodem oraz trzech noclegach na trasie
dotarliśmy wreszcie do Grecji, a konkretnie na półwysep Chalkidiki. Już
od dawna chcieliśmy tutaj ponownie przyjechać, lecz długa droga
skutecznie nas odstraszała. Co prawda do Hiszpanii też kawałek trzeba
jechać, a to nas jakoś nie zniechęcało… Hmm, no właśnie - nie drążmy
więc dalej tematu ;)
Ważne, że
jesteśmy na miejscu, że jest wspaniała, słoneczna pogoda, bo wciąż trwa
przecież piękne lato. Teraz pozostaje nam tylko eksplorowanie
naturystycznych plaż, przysłuchiwanie się oszalałym od upału cykadom
oraz… odpuszczenie nadmiaru zadań. Nawet tych przyjemnych, gdyż czasem
nawet relaks potrafi stać się obowiązkiem.
Z biegiem
dni turystów będzie ubywać, a plaż przeznaczonych do plażowania na
golaska przybywać. Planujemy zostać w Helladzie do połowy października,
więc może uda się nam odwiedzić te najpiękniejsze - i te mniej znane
również ;) Nie musimy nic - możemy wszystko!


