wtorek, 10 stycznia 2017

trzeba współczuć celebrycie, że ma takie ciężkie życie

Z takimi to już nie pogadasz, sodówka do głowy uderza. Ludzi na ulicy nie poznają, celebryci zasr.ni! Teraz to im w głowach tylko te tvn-y i inne facebooki :)

http://fajnepodroze.pl/kamperem-po-europie/

czwartek, 5 stycznia 2017

sędziwy niedźwiedź


Ze znanych tylko sobie przyczyn, kamper, niczym sędziwy niedźwiedź, postanowił ulec mrozom i zapadł w sen zimowy. Jako ludzie dosyć tolerancyjni, uszanowaliśmy jego wybór i daliśmy mu po prostu spokój. Akumulatory wymontowane, pierzynka śniegu na dachu- niech staruszek odpoczywa, zasłużył sobie w tym roku.

niedziela, 1 stycznia 2017

Wszystkiego kamperowego w Nowym Roku!


W Nowym Roku życzymy Wam wszystkiego tego, czego życzycie sobie sami. Niech się spełni! Sobie zaś życzymy, żebyście Wy życzyli nam tego samego :)

sobota, 10 grudnia 2016

Dzień dobry, nazywam się Komo!


Dzień dobry, nazywam się Komo. Moi dwunożni współlokatorzy wołają na mnie też czasem: Rudy, Rudzielec, Menda, a niekiedy też Diabeł. No i Zostaw...tylko Zostaw i Zostaw.

sobota, 3 grudnia 2016

Komo destruktor


Jak już wiecie, od kilku dni jesteśmy z powrotem w domu. Obcowanie, z anektowanym coraz bardziej przez zimę otoczeniem, nie zawsze wzbudza w nas pozytywne emocje. Jednak nie każdy członek naszego wędrownego trio jest tym faktem zasmucony. Komo rozpiera energia, a radość z powrotu do domu objawia się u niego w dosyć specyficzny sposób. Zresztą sami zobaczcie. Oto nadchodzi Komo destruktor!

sobota, 26 listopada 2016

Cukierniane lady pełne łakoci


Podejrzewamy, że każdy kto był już w przeszłości w Barcelonie obiecuje sobie, że kiedyś tu jeszcze wróci. My nie stanowimy wyjątku. Jako osobniki w miarę odporne na uroki wielkich miast, byli ich mieszkańcy, a teraz wieśniacy z wyboru, w tym przypadku ulegliśmy czarowi metropolii. Mimo tłumów turystów, ogromu zabudowy i wszystkich aglomeracyjnych atrybutów, stolica Katalonii zachowała małomiasteczkowy czar. Coś czego według nas brakuje np Mediolanowi, coś co się po prostu ma, nazwijmy to umownie duszą. Tak, Barcelona to z pewnością miasto obdarzone duszą.

środa, 23 listopada 2016

leżąc plackiem na plaży, człek o Barcelonie marzy


Zwariowali, czy co- taka oto myśl kołatała się w głowie Rudzielca, kiedy patrzył, jak to bezwstydnie oddajemy się plażowym ekscesom. Choć może przesadzamy odrobinę z czytaniem w jego falach mózgowych, prawdopodobnie wyświetlał się tam niezmiennie tylko komunikat- JEŚĆ, JEŚć, JEść, Jeść, jeść...! Zamiennie można też wstawić słowa: gryźć, biegać lub niszczyć :)

sobota, 19 listopada 2016

Costa Brava


Jak przystało na prawdziwych ignorantów, nie przygotowujemy się nadmiernie do wyjazdów. Nie zaczytujemy się wcześniej w przewodnikach, nie oglądamy setek zdjęć w internecie. Po prostu jedziemy w dane miejsce i dajemy się mu zaskoczyć. Katalonii udało się to znakomicie, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Wybrzeże jest przecudne, przypomina odrobinę francuskie Corniche d'Or, a może nawet przerasta je urodą.

wtorek, 15 listopada 2016

Palamos


Zwiedzanie Hiszpanii planowaliśmy rozpocząć od miasta Figueres, potem zahaczyć o Gironę, a dopiero następnie pojechać nad morze. Cały urok kamperowania polega jednak na tym, że bardzo często plany biorą w łeb i coś, co zakładaliśmy rano, już po kilku godzinach jest zupełnie nieaktualne :) Najczęściej postoje okazują się niezgodne z opisem, serwisy niedziałające, a otaczające je okoliczności przyrody mocno odpychające, bądź też po prostu szkaradne.
Tak to więc znaleźliśmy się w Palamos. Kamperek szczęśliwie zaparkowany i ogarnięty, więc można ruszać na rekonesans. Po posileniu się robakiem z automatu wybraliśmy się na zwiedzanie ;P

poniedziałek, 14 listopada 2016

¡Hola!


Udało się, jesteśmy w Hiszpanii. Od dawna planowaliśmy wizytę w tych okolicach. Już w lutym roztaczaliśmy przed sobą wizję iberyjskiej, łagodnej wiosny. Z różnych, nie do końca od nas zależnych względów, trafiliśmy jednak do włoskiej Ligurii. Nie, żebyśmy się skarżyli. Jeżeli tak mają wyglądać problemy, to życzymy sobie ich jak najwięcej :) Teraz jednak jesteśmy w końcu w słonecznej Katalonii. Wreszcie. ¡Hola!