piątek, 24 kwietnia 2026

Vrboska, ach Vrboska, czy twa okolica jest boska?

 
Jednym z pierwszych miejsc, które odwiedziliśmy po przypłynięciu promem na wyspę Hvar, był położony niedaleko miejscowości Vrboska naturystyczny kemping o wdzięcznej i wiele mówiącej nazwie Kamp Nudist. Oczywiście, z racji pory roku ośrodek był jeszcze zamknięty, więc nie nocowaliśmy tam, lecz korzystając z otwartej bramy, weszliśmy pozwiedzać.
 

Kemping, jak to kemping - nie on jest tu tematem przewodnim, lecz plaża, jaką dysponuje, oraz jej naturystyczne „przyjaciółki”. Obejrzeliśmy tę należącą do ośrodka. Będąc szczerymi - nie zachwyciła nas, więc ruszyliśmy dalej.
 

Tak się korzystnie składa, że kemping ulokowany jest na początku dzikiego półwyspu, który usiany jest kilkoma plażami FKK. Właśnie - słowo „plaża” należałoby wziąć w cudzysłów, gdyż to określenie odrobinę na wyrost dla skalnych półek, większych i mniejszych kamieni czy też przypominających budowlane odpady stert tychże. Nie byliśmy zachwyceni - wręcz przeciwnie, raczej zawiedzeni.
Tak się jednak złożyło, że z racji problemów z samochodem i tego, iż mechanik, który zdecydował się nam pomóc, rezydował w okolicy Vrboskiej, przyjechaliśmy na półwysep jeszcze raz. I nagle wszystko się odmieniło.
 

Coś kliknęło w naszych głowach. Odstręczające wcześniej skalne półki przemieniły się w przytulne miejsca, wręcz zachęcające do rozłożenia ręczników, a sterty głazów stały się wspaniałymi, naturalnymi parawanami - chroniącymi przed wścibskimi spojrzeniami i wiatrem.
 

No i ten widok. Majestatyczny masyw Biokovo w całej potędze, a przed nim - na pierwszym planie - pyszniąca się wyspa Brač.
 

W sumie wygrzewaliśmy się w trzech miejscach. Dwa z nich były bogato zdobione graffiti FKK i w sezonie stają się popularnymi plażami nudystów.
 

Po kilku plażowaniach półwysep ten stał się jednym z naszych ulubionych miejsc na całej wyspie. A Hvar ma w tej materii naprawdę dużo do zaoferowania.
 

Zresztą - póki co oceńcie sami po zdjęciach. Może zmotywujemy Was w ten sposób, żeby kiedyś sprawdzić to miejsce na własnej skórze. Chyba że już znacie te skalne oazy cielesnej wolności :)