Może dolać szampana, milordzie? - spytał nieśmiało, odziany w odświętną liberię wierny lokaj. - Czy aby kozie mleko nie wystygło w kąpieli? Mam nadzieję, że nie ciągnie chłodem od szczerozłotej wanny? Pałacowe przeciągi nie dokuczają na korzonki? - drążył z troską w głosie.
Najrzadszy gatunek kawioru, nobliwe winne roczniki oraz najlepsze alkohole w ogóle, czy też wykwintna kuchnia - wszystko się nam w końcu nudzi i z czasem obrzydza. Gdzie byśmy nie byli, jak bardzo ekscytującego życia byśmy tam nie wiedli, po równo czterech tygodniach czar pryska, a my zaczynamy się powoli wiercić i przebierać pod stołem nogami.
