niedziela, 27 września 2026

Riwiera Makarska

  
​Chyba każdy ma takie miejsca, do których chętnie wraca i w których czuje się jak u siebie - niczym w domu. Miejsca te nie różnią się jakoś szczególnie od innych tego typu destynacji, a jednak mają w sobie to trudno definiowalne „coś”. Jak z miłością: czasem coś kliknie, zaskoczy, a czasem nie - choć wydawałoby się, że powinno. Przecież nadmorskich miasteczek z górami w tle jest w Europie na pęczki, a jednak Makarska jest tylko jedna.
 

czwartek, 24 września 2026

Problemy pierwszego świata

  
Jesteśmy w Makarskiej. Ostatnie tygodnie sprawiły, że poczuliśmy silną potrzebę stałości i czegoś znanego. Dopadł nas podróżniczy burnout. Pomyślicie pewnie: „problemy pierwszego świata... Jeżdżą po pięknych miejscach i jeszcze mają czelność narzekać?”.
 

niedziela, 20 września 2026

Boka Kotorska i naturyzm

Boka Kotorska i naturyzm? Pewnie! Szczególnie w okolicy miejscowości Herceg Novi, a konkretnie na południowy wschód od niej, tuż za miasteczkiem Igalo. Tam też, u stóp opadających do morza stromych klifów, znajduje się wąski, kamienisty pas lądu, na którym opalanie się bez ubrań jest praktykowane od wielu lat. Tak naprawdę jest to jedna z pierwszych, jeśli nie pierwsza w ogóle, naturystyczna plaża w Czarnogórze.

czwartek, 17 września 2026

Albania

 
Spędziliśmy w Albanii zaledwie kilka dni, lecz przejechaliśmy ją z południa na północ, nie wypada więc o niej nie napisać. Zmiana jest zauważalna zaraz po przekroczeniu greckiej granicy: ludzie są inni, domy różnią się od tych w Helladzie, a samochody częściej są niemieckiej produkcji i mają gwiazdę na masce. Bieda miesza się tu z luksusem - Mercedesy wyprzedzają konne wozy, a bezpańskie psy uganiają się za równie bezpańskimi kotami. No i śmieci. Nie ma co ukrywać, jest brudno, po prostu panuje syf.
 

środa, 16 września 2026

Zmiana planów

Postanowiliśmy zmienić kierunek i zamiast ruszać dalej na południe Grecji, w stronę Peloponezu, skierowaliśmy się na północ - ku Chorwacji. Tak to już widocznie jest, że Słowian ciągnie do swoich. Haha!

poniedziałek, 14 września 2026

Półwysep Sithonia

Półwysep Sithonia, będący częścią Półwyspu Chalcydyckiego, zachwyca przyrodą. Jest słabo zaludniony i zurbanizowany, gęsto porośnięty roślinnością, pełen odludnych zatoczek oraz klimatycznych plaż - po prostu dziki. Intensywna zieleń, schodząc stromymi klifami ku morzu, raz po raz napotyka lazur wody. Cykady grają, słońce pali, a fale szumią. Brzmi jak opis wakacyjnego raju.

środa, 9 września 2026

Hipisi-naturyści: Raj utracony

 
Kiedy szliśmy rano zakurzoną drogą na plażę naturystyczną, zwaną przez miejscowych Hidden Paradise, co jakiś czas mijały nas policyjne radiowozy. Pomyśleliśmy, że policjanci mają tu klawe życie - wożą się bez celu po bocznych dróżkach, leniwie popalając papierosy. Kiedy dotarliśmy na miejsce, okazało się, jak bardzo się myliliśmy. Otóż stróżowie prawa wracali z poważnej akcji, podczas której w palącym słońcu i pocie czoła niszczyli przyplażową osadę hipisów-naturystów.
 

niedziela, 6 września 2026

Nigdy nie jest tak źle?

 
Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Chcielibyśmy wykrzyczeć to pytanie na cały głos, stojąc pośrodku tego tłumu. Dlaczego zajmujecie to jedno z niewielu przeznaczonych dla nas miejsc - czyż mało jest pięknych plaż w okolicy? Dlaczego, jeśli już tu jesteście, nie traktujecie go z szacunkiem? Dookoła walają się śmieci, sterty gówna wyzierają zza niemal każdego krzaka, a obskurne papiery latają na wietrze. A trzecie „dlaczego” to: czemu nie cieszycie się przyrodą, ciszą, szumem morza? Czy na pewno potrzebujecie na plaży dudniącej muzyki oraz alkoholu?
 

piątek, 4 września 2026

Urodziliśmy się nadzy

 
Urodziliśmy się nadzy, dlaczego więc tak często uznaje się nagość za dewiację? Przyszliśmy na świat bez ubrań - czemu powrót do tego stanu miałby być zaburzeniem? Jesteśmy częścią przyrody, jej nierozerwalnym elementem. Skąd więc bierze się nasza potrzeba separacji i odcięcia od niej? Czy obcowanie z żywiołami bez żadnych barier może w ogóle być złe? Jak bardzo nasza cywilizacja oraz tworzące ją społeczeństwo musiały zbłądzić i się zatracić, by to piętnować? Powróćcie z nami do Edenu, do pierwotnego raju - miejsca, gdzie życie w zgodzie ze sobą staje się aktem buntu. Zrzućcie krępujące ubrania, zerwijcie mentalne więzy, wróćcie na łono natury i ruszajcie w jej objęcia.

środa, 2 września 2026

Środkowy palec

 
Czas na zmianę lokalizacji. Opuściliśmy półwysep Kassandra i dojechaliśmy na sąsiedni - Sithonię. Jest to środkowy z trzech „palców” Półwyspu Chalkidiki. Wielu z Was pisało nam, że to znacznie lepsze miejsce do naturyzmu – zobaczymy! Mamy nadzieję, że się nie zawiedziemy i przyjdzie nam plażować w wielu wspaniałych miejscach, a Chalkidiki nie pokaże nam środkowego palca w tym gorszym znaczeniu.
 

poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Sezonu szczyt - się wyspać to zaszczyt

 
​Rzadko podróżujemy w szczycie sezonu turystycznego i po ponad tygodniu spędzonym w Grecji dokładnie wiemy, dlaczego. Oczywiście nie winimy ludzi za to, że chcą wyjechać na urlop. To zupełnie normalne. Dzieci mają wakacje, pogoda latem jest niemal gwarantowana, a rodzicom należy się coś z życia po kilku miesiącach ciężkiej pracy. Jest więc gwarnie, głośno, muzyka dudni do późnej nocy, zmrożone kieliszki brzęczą, stukając się o siebie, a dzieci piszczą i płaczą na przemian. A pośrodku tego wszystkiego my - szukający ciszy i spokoju odludki.
 

sobota, 29 sierpnia 2026

Jak stworzyć naturystyczna plażę?

 
Co zrobić, jeśli w okolicy, w której spędzacie urlop, nie ma plaży naturystycznej? Cóż, nie ma co biadolić i użalać się nad swoim losem - trzeba stworzyć ją samemu! Tak właśnie było w naszym przypadku podczas dzisiejszego plażowania. Jak tego dokonać? 
 

czwartek, 27 sierpnia 2026

Agios Mamas Beach

 
Jak to się mówi: pierwsze koty za płoty. Po przebyciu skąpanej w słońcu betonowej pustyni oraz spowitych kurzem polnych dróg (szliśmy z naszego kempingu około godziny) dotarliśmy do pierwszej podczas tego wyjazdu quasi-naturystycznej plaży. Nazywa się Agios Mamas Beach. Jest długa, jest piaszczysta, jest na swój sposób piękna i... oprócz nas nie było na niej innych golasów. Zaczęliśmy odrobinę bliżej miasta, by z czasem sukcesywnie, pod naporem tekstylnej armii przesuwać się coraz dalej i dalej. 
 

środa, 26 sierpnia 2026

Wielkie greckie... nakacje

 
Po niemal czterech dniach jazdy samochodem oraz trzech noclegach na trasie dotarliśmy wreszcie do Grecji, a konkretnie na półwysep Chalkidiki. Już od dawna chcieliśmy tutaj ponownie przyjechać, lecz długa droga skutecznie nas odstraszała. Co prawda do Hiszpanii też kawałek trzeba jechać, a to nas jakoś nie zniechęcało… Hmm, no właśnie - nie drążmy więc dalej tematu ;⁠)
 

niedziela, 16 sierpnia 2026

Grecjo, nadciągamy!

 
Już za kilka dni ruszamy do Grecji. Dawno nas tam nie było, bo całe 16 lat. Jesteśmy strasznie ciekawi, jak obecnie prezentuje się ten kraj. Wtedy odwiedziliśmy go tuż po kryzysie finansowym,  teraz zaś zarówno my, jak i Hellada zmieniliśmy się zapewne znacznie. Przed laty była to nasza pierwsza duża podróż kamperem, obecnie natomiast przemieszczamy się z namiotem dachowym. Można więc powiedzieć, że idąc naprzód, zrobiliśmy krok wstecz - przynajmniej pod względem karawaningowym. 
 

sobota, 1 sierpnia 2026

Śnieżne Kotły

Czasem trzeba przestać filozofować czy też się wymądrzać i po prostu ruszyć dupsko. Najlepiej w góry, a jeszcze lepiej pod górkę. Z korzyścią dla głowy oraz rzeczonej dupy. Bo tak to już jest z człowiekiem, że albo pracuje jedno, albo drugie. Znaczy się: mózg na zmianę z mięśniami. Rzadko jednocześnie.

niedziela, 26 lipca 2026

Dziecięce sny

Tak szybko pędzimy przez życie - czas niczym piasek przesypuje się nam między palcami. Dopiero co mieliśmy go pełne garście, a już pozostało bardzo niewiele. Mimo że zaciskamy palce, on i tak przedostaje się przez szczeliny. Ubywa go i ubywa. Konsekwentnie. Nieubłaganie.

sobota, 11 lipca 2026

Wysoko, ponad chmurami.

Mówi się nam, że szczęście czeka gdzieś tam na szczycie - majaczy w oddali niczym ośnieżony wierzchołek góry. Że zwycięzcami są tylko ci, którym udało się wejść najwyżej. Przecież to oni są tam wysoko, ponad chmurami.

Od najmłodszych lat cały system społeczny, szkoła i wychowanie wbijają nam do głów, że na szczęście trzeba ciężko zapracować. Że trzeba je zdobyć - mozolnie i wytrwale piąć się wzwyż, krok po kroku, by dopiero tam, ocierając pot z czoła, móc wreszcie odetchnąć.

Ale czy to na pewno prawda?

Na samym szczycie często wieje ostry wicher, jest zimno i potwornie samotnie. W miarę wspinaczki tracimy współtowarzyszy - jedni rezygnują, bo zabrakło im sił, inni odpadają ze zbocza tuż przed metą, czasem z naszą pomocą. Na górze nie ma wiele miejsca, a system uczy nas, by pozbywać się konkurencji. W pogoni za kolejnym etapem łatwo zapomnieć, po co w ogóle zaczęliśmy się wspinać.

A może wcale nie każdy musi zdobywać tę górę? Może warto świadomie zostać na dole - nie z braku odwagi, lecz z wyboru innego życia.

Doliny są rozległe, przestrzeni starczy dla wszystkich. Jest zielono, spokojnie, ptaki świergolą w koronach drzew, a czas płynie nieśpiesznie. Można usiąść nad strumieniem, odetchnąć głęboko i zauważyć, że szczęście wcale nie czekało na końcu drogi. Ono szło obok nas od samego początku. Przecież nigdzie się nie spieszamy - po co więc ten cały pośpiech?

A jaki jest twój szczyt? Kolejne zero na koncie, awans, własny dom, upragniona emerytura? A może wcale nie pchasz się tam i nie chcesz brać udziału w tym szaleństwie?

Może po prostu zszedłeś systemowi z drogi i żyjesz z boku głównego nurtu, na własnych warunkach. Spotykasz się z ludźmi, przy których nie musisz niczego udowadniać. Biegasz boso po lesie, praktykujesz jogę, zwalniasz, gdy świat przyspiesza. Dla postronnych uchodzisz za niegroźnego dziwaka, dla innych - stajesz się inspiracją.

I właśnie na tym polega prawdziwa wolność: nie na zdobyciu szczytu, lecz na odwadze, by wybrać własną ścieżkę.

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Kto wygra: Duch Wagabundztwa czy Duch Gór?

 
Dopiero co strzykało nam w krzyżach podczas alpejskich zmagań z winoroślami, a tu już prawie dwa tygodnie mija, odkąd jesteśmy w domu. Jak mawiają starsi ludzie: „Ależ ten czas szybko leci”. Nie pozostaje nam nic innego, jak zawtórować im, przyznając jednocześnie rację. Tak, tak, leci.

sobota, 20 czerwca 2026

Kolorowy bukiet nadchodzących wrażeń

 
W ostatnim wpisie biadoliliśmy, że zostało nam jeszcze tylko kilka dni szwajcarskiej niedoli. Życie i czas to tak przewrotne zjawiska, że choć ponoć są względne, w naszym przypadku pędzą jedynie naprzód. I tak z kilku dni przed wyjazdem teleportowaliśmy się do momentu parę dób po powrocie. Powoli zdrapujemy swoje ciała z podłogi, do której przykleiły się jeszcze w krainie Helwetów - przydeptane tam ichnim, ciężkim buciorem.