sobota, 11 lipca 2026

Wysoko, ponad chmurami.

Mówi się nam, że szczęście czeka gdzieś tam na szczycie - majaczy w oddali niczym ośnieżony wierzchołek góry. Że zwycięzcami są tylko ci, którym udało się wejść najwyżej. Przecież to oni są tam wysoko, ponad chmurami.

Od najmłodszych lat cały system społeczny, szkoła i wychowanie wbijają nam do głów, że na szczęście trzeba ciężko zapracować. Że trzeba je zdobyć - mozolnie i wytrwale piąć się wzwyż, krok po kroku, by dopiero tam, ocierając pot z czoła, móc wreszcie odetchnąć.

Ale czy to na pewno prawda?

Na samym szczycie często wieje ostry wicher, jest zimno i potwornie samotnie. W miarę wspinaczki tracimy współtowarzyszy - jedni rezygnują, bo zabrakło im sił, inni odpadają ze zbocza tuż przed metą, czasem z naszą pomocą. Na górze nie ma wiele miejsca, a system uczy nas, by pozbywać się konkurencji. W pogoni za kolejnym etapem łatwo zapomnieć, po co w ogóle zaczęliśmy się wspinać.

A może wcale nie każdy musi zdobywać tę górę? Może warto świadomie zostać na dole - nie z braku odwagi, lecz z wyboru innego życia.

Doliny są rozległe, przestrzeni starczy dla wszystkich. Jest zielono, spokojnie, ptaki świergolą w koronach drzew, a czas płynie nieśpiesznie. Można usiąść nad strumieniem, odetchnąć głęboko i zauważyć, że szczęście wcale nie czekało na końcu drogi. Ono szło obok nas od samego początku. Przecież nigdzie się nie spieszamy - po co więc ten cały pośpiech?

A jaki jest twój szczyt? Kolejne zero na koncie, awans, własny dom, upragniona emerytura? A może wcale nie pchasz się tam i nie chcesz brać udziału w tym szaleństwie?

Może po prostu zszedłeś systemowi z drogi i żyjesz z boku głównego nurtu, na własnych warunkach. Spotykasz się z ludźmi, przy których nie musisz niczego udowadniać. Biegasz boso po lesie, praktykujesz jogę, zwalniasz, gdy świat przyspiesza. Dla postronnych uchodzisz za niegroźnego dziwaka, dla innych - stajesz się inspiracją.

I właśnie na tym polega prawdziwa wolność: nie na zdobyciu szczytu, lecz na odwadze, by wybrać własną ścieżkę.

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Kto wygra: Duch Wagabundztwa czy Duch Gór?

 
Dopiero co strzykało nam w krzyżach podczas alpejskich zmagań z winoroślami, a tu już prawie dwa tygodnie mija, odkąd jesteśmy w domu. Jak mawiają starsi ludzie: „Ależ ten czas szybko leci”. Nie pozostaje nam nic innego, jak zawtórować im, przyznając jednocześnie rację. Tak, tak, leci.

sobota, 20 czerwca 2026

Kolorowy bukiet nadchodzących wrażeń

 
W ostatnim wpisie biadoliliśmy, że zostało nam jeszcze tylko kilka dni szwajcarskiej niedoli. Życie i czas to tak przewrotne zjawiska, że choć ponoć są względne, w naszym przypadku pędzą jedynie naprzód. I tak z kilku dni przed wyjazdem teleportowaliśmy się do momentu parę dób po powrocie. Powoli zdrapujemy swoje ciała z podłogi, do której przykleiły się jeszcze w krainie Helwetów - przydeptane tam ichnim, ciężkim buciorem. 
 

sobota, 13 czerwca 2026

Jeszcze tylko kilka dni...

 
Już prawie, już tuż - tuż. Za kilka dni skończy się nasza szwajcarska niedola. Tu boli, tam strzyka, siła z człowieka powoli umyka. Natrętny budzik da nam w końcu spokój, choć w tym przypadku gniazdujące za oknem ptaki skutecznie ubiegają go w tej rywalizacji, wydzierając dzioby już od bladego świtu. Jakby wygłodniałe po zbyt długiej nocy chciały połknąć nieśmiało wschodzące słońce.
 

sobota, 23 maja 2026

Do Szwajcarii wreszcie zawitało lato



Do Szwajcarii wreszcie zawitało lato. Szalona pogoda postanowiła pominąć w swoim harmonogramie późną wiosnę i od razu wypaliła z grubej rury niemal trzydziestostopniowymi upałami. Patrząc na prognozy na najbliższe dni, można śmiało powiedzieć, że błękit nieba oraz złoto słonecznych promieni zagoszczą na stałe w tej alpejskiej krainie. 
 

piątek, 15 maja 2026

Znowu ta wstrętna, nadęta Szwajcaria ;)

 
Każdą kwestię, niemal każdy temat, można przedstawić dwojako - z zupełnie opozycyjnych perspektyw. Posłuchajcie.
 

Świat widziany przez instagramowe, różowe okulary:
 

niedziela, 10 maja 2026

Plaża idealna, czyli Hvarski cykl niniejszym dobiega końca.


Idealna plaża naturystyczna - czy w ogóle istnieje takie miejsce? Puśćmy wodze fantazji, a może po prostu przypomnijmy sobie swoją ulubioną.
 

Czy widzicie ją jako przestrzeń z ukrytymi w złotym piasku, pod rozłożystymi parasolami, wygodnymi leżakami? W tle sączy się muzyka z baru serwującego zimne drinki, a wy relaksujecie się, słuchając jej jednym uchem, drugim chłonąc szum morza.
 

piątek, 1 maja 2026

Karkonoski kręcioł

 
Ostatni wpis sugerował, że to już koniec eksploracji okolicy i nie pozostało nam nic innego, jak pakowanie manatków i ruszanie w drogę ku Szwajcarii. Tak też myśleliśmy, publikując go. Mieliśmy zamiar wypoczywać do niedzieli, zbierając przy tym siły – niczym zawodowy bokser przygotowujący się do ciężkiej walki.
 

wtorek, 28 kwietnia 2026

Do dzieła!

Czas powoli pakować manatki, ładować je do samochodu i ruszać ku szwajcarskim Alpom. Okres beztroskiej laby właśnie dobiega końca, a na jego miejsce wskakuje etap zarobkowania w pocie czoła. W końcu jakoś musimy finansować ten obwoźny, naturystyczny cyrk. Szkoda tylko, że dni w pracy nie mijają tak szybko, jak te spędzone na plaży czy szlaku.
 

piątek, 24 kwietnia 2026

Vrboska, ach Vrboska, czy twa okolica jest boska?

 
Jednym z pierwszych miejsc, które odwiedziliśmy po przypłynięciu promem na wyspę Hvar, był położony niedaleko miejscowości Vrboska naturystyczny kemping o wdzięcznej i wiele mówiącej nazwie Kamp Nudist. Oczywiście, z racji pory roku ośrodek był jeszcze zamknięty, więc nie nocowaliśmy tam, lecz korzystając z otwartej bramy, weszliśmy pozwiedzać.