Dopiero co strzykało nam w krzyżach podczas alpejskich zmagań z winoroślami, a tu już prawie dwa tygodnie mija, odkąd jesteśmy w domu. Jak mawiają starsi ludzie: „Ależ ten czas szybko leci”. Nie pozostaje nam nic innego, jak zawtórować im, przyznając jednocześnie rację. Tak, tak, leci.
poniedziałek, 29 czerwca 2026
sobota, 20 czerwca 2026
Kolorowy bukiet nadchodzących wrażeń
W ostatnim wpisie biadoliliśmy, że zostało nam jeszcze tylko kilka dni szwajcarskiej niedoli. Życie i czas to tak przewrotne zjawiska, że choć ponoć są względne, w naszym przypadku pędzą jedynie naprzód. I tak z kilku dni przed wyjazdem teleportowaliśmy się do momentu parę dób po powrocie. Powoli zdrapujemy swoje ciała z podłogi, do której przykleiły się jeszcze w krainie Helwetów - przydeptane tam ichnim, ciężkim buciorem.
sobota, 13 czerwca 2026
Jeszcze tylko kilka dni...
Już prawie, już
tuż - tuż. Za kilka dni skończy się nasza szwajcarska niedola. Tu boli,
tam strzyka, siła z człowieka powoli umyka. Natrętny budzik da nam w
końcu spokój, choć w tym przypadku gniazdujące za oknem ptaki skutecznie
ubiegają go w tej rywalizacji, wydzierając dzioby już od bladego świtu.
Jakby wygłodniałe po zbyt długiej nocy chciały połknąć nieśmiało
wschodzące słońce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


