Wyobraźcie sobie
niezamieszkałą, odciętą od świata morską tonią wyspę, gdzie możecie
przez cały dzień swobodnie poruszać się nago. Słońce przypieka
delikatnie waszą nieskrępowaną ubiorem skórę, zaś docierający do uszu
dźwięk wydawany przez spienione fale rozbijające się łagodnie o brzeg
uspokaja umysł. Znajdujecie się na tyle blisko stałego lądu, by móc
korzystać z jego uroków i na tyle daleko, aby czuć się swobodnie w
stroju Adama. Jeżeli już spotkacie innych rozbitków, to oni również
zapewne będą nadzy. Dni spędzane tam mijają wam spokojnie i
nieśpiesznie, a jedyne problemy jakie macie to: czy piwo jest
wystarczająco zimne, a fale niezbyt duże, żeby nie utrudniały kąpieli w
przyjemnie ciepłej wodzie. Czy istnieje w ogóle takie miejsce, czy
rzeczywistość może być tak wspaniała? Czy może ponosi nas fantazja...
Oczywiście, że istnieje, na dodatek od ponad stu lat. Wyspa nazywa się się Jerolim i położona jest tuż przy większej kuzynce znanej Hvar. Konkretnie kilkuset metrów od miejscowości Hvar. Oczywiście na Adriatyku, w Chorwacji.
Zejdźmy teraz na ziemię i przytoczmy garść informacji praktycznych:
- nie ma żadnych opłat za wstęp;
- można dostać się tam z Hvaru kursującą bardzo często wodną taksówką za 10 euro (rok 2025) w dwie strony. Oczywiście jeśli macie własny jacht, to również jesteście mile widziani;
- wyspa jest w rękach prywatnych, lecz właściciel zezwala na odwiedziny i pobyt na niej;
- nie można tam nocować, są za to miejsca gdzie możecie się posilić, czy napić czegoś zimnego (częstokroć nago). Są również toalety;
- są dostępne leżaki itp.
I najlepsze: po całej wyspie można poruszać się nago.
Niestety tak jak i wy teraz musicie popuścić wodze fantazji, tak i my zmuszeni byliśmy zrobić, gdyż wyspę odwiedziliśmy jedynie dronem. Przebywaliśmy tam wczesną wiosną i nie mieliśmy możliwość dostania się na Jerolim. Kilka zdjęć oraz informacji pochodzi od naszego internetowego znajomego, któremu dziękujemy serdecznie za pomoc!




