Spędziliśmy w
Albanii zaledwie kilka dni, lecz przejechaliśmy ją z południa na północ,
nie wypada więc o niej nie napisać. Zmiana jest zauważalna zaraz po
przekroczeniu greckiej granicy: ludzie są inni, domy różnią się od tych w
Helladzie, a samochody częściej są niemieckiej produkcji i mają gwiazdę
na masce. Bieda miesza się tu z luksusem - Mercedesy wyprzedzają konne
wozy, a bezpańskie psy uganiają się za równie bezpańskimi kotami. No i
śmieci. Nie ma co ukrywać, jest brudno, po prostu panuje syf.

