"Naturyzm się
kończy! Już nie jest tak jak kiedyś! Dawniej to dopiero można było
poczuć prawdziwą wolność! Plaże znikają, brakuje młodych, prawdziwi
naturyści się wykruszają...” Czy często spotykacie się z takimi
opiniami? A może sami myślicie podobnie?
My z ręką na sercu musimy przyznać, że zdarzają się nam takie momenty i czasami nawet im ulegamy, popadając w marazm oraz czarnowidztwo. Wiele z tych opinii jest słusznych, a naturystyczna rzeczywistość nie zawsze jest różowa. Odrzućcie jednak ten negatywizm, gdyż całe szczęście jest jeszcze nadzieja!
Wyobraźcie sobie, jak właśnie wjeżdża naga na scenę - oczywiście na białym koniu. Na imię jej zaś: Makarska. Riwiera Makarska.
Naprawdę, nic a nic nie przesadzamy! Nie wróciliśmy do alkoholu, by snuć nierealne wizje. Samo miasto oraz okoliczne plaże wręcz pękają w szwach od naturystów - i to w najlepszym wydaniu. Większość to pary (zarówno jedno-, jak i dwupłciowe), są dzieci, są młodzi, są samotne kobiety. Co się stało? Czy o czymś nie wiemy? Pojawił się jakiś nowy trend w mediach społecznościowych?
Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że naturyzm jest w
natarciu i wypełnia liczne okoliczne zatoczki, częstokroć spychając tekstylnych w cień. Plaże, które jeszcze kilka lat temu pełne były ludzi
w strojach kąpielowych, znów są nagie. Miejsca do tej pory tekstylne
nieśmiało zrzucają ciuchy, a słynny Nugal... dobra, tam jeszcze nie
byliśmy, by oszczędzić sobie rozczarowania - choć może niesłusznie?
Podsumowując: kultura FKK ma się w Makarskiej i okolicach świetnie. Jest pełno ludzi i panuje genialna, wyluzowana, życzliwa oraz bezstresowa atmosfera. Naprawdę! Nie pozostaje Wam więc nic innego, jak przekonać się o tym na własnej skórze. Zapraszamy, tu wciąż panuje lato!






