Przed, po czy w
trakcie sezonu turystycznego? A może gdzieś pomiędzy? Gdzie kryje się
najlepszy czas na urlop? Odpowiedź - jak zawsze - brzmi: to zależy. Jest
przecież powiązana z wieloma czynnikami: czy lubicie upał, czy macie
dzieci, czy stronicie od ludzi, a może uwielbiacie tłumy? Tętniące
życiem knajpy i dyskoteki kontra pusty deptak i szum fal. Większa baza
noclegowa w opozycji do niższych cen.
Czy da się to wszystko jakoś pogodzić - zjeść ciastko i mieć ciastko? Pewnie, że tak! My staramy się podróżować właśnie w ten sposób.
Czy da się to wszystko jakoś pogodzić - zjeść ciastko i mieć ciastko? Pewnie, że tak! My staramy się podróżować właśnie w ten sposób.
Od lat unikamy wyjazdów w szczycie wakacji i ruszamy w drogę tuż po nich. Późna jesień i wczesna wiosna to nasze ulubione okna podróżnicze. Wiosną świat dopiero budzi się do życia, pachnie świeżością, a dni stają się coraz dłuższe. Jesienią z kolei morze jest wciąż nagrzane po lecie, a tempo życia w miasteczkach wyraźnie zwalnia. No i ten najważniejszy atut: brak tłumów.
Czasem zapuszczamy się nawet dalej i jeździmy zimą. Woda bywa wtedy lodowata, a wiatr chłodny, ale słońce potrafi wciąż potężnie dogrzać. Plaże, a czasem niemal całe miasteczka, mamy wyłącznie dla siebie.
Minus? Nie ma gwarancji idealnej pogody. Zostajecie więc z ciastkiem, ale... niekoniecznie pierwszej świeżości.




