Rzadko
podróżujemy w szczycie sezonu turystycznego i po ponad tygodniu
spędzonym w Grecji dokładnie wiemy, dlaczego. Oczywiście nie winimy
ludzi za to, że chcą wyjechać na urlop. To zupełnie normalne. Dzieci
mają wakacje, pogoda latem jest niemal gwarantowana, a rodzicom należy
się coś z życia po kilku miesiącach ciężkiej pracy. Jest więc gwarnie,
głośno, muzyka dudni do późnej nocy, zmrożone kieliszki brzęczą,
stukając się o siebie, a dzieci piszczą i płaczą na przemian. A pośrodku
tego wszystkiego my - szukający ciszy i spokoju odludki.
Całe
szczęście, że z każdym kolejnym dniem zbliża się koniec sezonu. Ludzi
będzie ubywać, plaże zaczną pustoszeć, a my będziemy mogli częściej
zrzucać stroje kąpielowe. Bo co jak co - zniesiemy wiele, ale kąpiele i
wylegiwanie się w słońcu w parzących ciało, plastikowych tekstyliach to
już zdecydowanie za dużo.





