niedziela, 6 września 2026

Nigdy nie jest tak źle?

 
Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Chcielibyśmy wykrzyczeć to pytanie na cały głos, stojąc pośrodku tego tłumu. Dlaczego zajmujecie to jedno z niewielu przeznaczonych dla nas miejsc - czyż mało jest pięknych plaż w okolicy? Dlaczego, jeśli już tu jesteście, nie traktujecie go z szacunkiem? Dookoła walają się śmieci, sterty gówna wyzierają zza niemal każdego krzaka, a obskurne papiery latają na wietrze. A trzecie „dlaczego” to: czemu nie cieszycie się przyrodą, ciszą, szumem morza? Czy na pewno potrzebujecie na plaży dudniącej muzyki oraz alkoholu?
 

Nie wykrzyczymy tego jednak, bo groźne miny głównie bułgarskich plażowiczów oraz obawa o własne uzębienie skutecznie nas przed tym powstrzymują. Smutek miesza się z obrzydzeniem. To miało być przecież niemal legendarne, naturystyczne miejsce...

Kolejnego dnia trafiliśmy wreszcie na prawdziwą plażę naturystyczną. Po poprzednim rozczarowaniu los zgotował dla nas godne pocieszenie. Położona tuż przy wiosce Kalamitsi, w pięknej zatoczce z widokiem na strome klify, jest prawdziwym diamentem oraz dumnym bastionem naturyzmu na półwyspie Sithonia. Panuje tu świetna, luźna atmosfera, a towarzystwo jest wyśmienite. Dominują pary w średnim wieku, są samotne kobiety, rodziny z dziećmi, pary jednopłciowe - pełne spektrum. Wszyscy zachowują się kulturalnie i spokojnie, z pełnym szacunkiem dla innych plażowiczów. Grecjo, oby tak dalej!