Chcieliśmy podzielić się z Wami historią naszej małej życiowej rewolucji – i jednocześnie podziękować, bo macie w niej swój udział.
Od 11 lat mieszkaliśmy za granicą (Niemcy/Szwajcaria) i byliśmy święcie przekonani, że Polska to już dla nas zamknięty rozdział. Krytykowaliśmy ją na wszelkie możliwe sposoby i planowaliśmy przyszłość gdzieś w cieplejszym klimacie. Najnowszy pomysł? Hiszpania. Podczas kursu jogi zimowaliśmy tam, oglądaliśmy nieruchomości i byliśmy gotowi przenieść się na stałe.
Za ten zwrot akcji dziękujemy Wam wszystkim – bo to Wy (głównie Wy!) pokazaliście, że nad Wisłą można spotkać wspaniałych ludzi. Trzeba tylko umieć ich znaleźć.
A skoro już o jodze mowa – pandemia nie przyniosła światu wielu dobrych rzeczy, ale jedna okazała się kluczowa: dzięki niej indyjska szkoła jogi Kavaalya, po latach wzbraniania się, weszła do internetu. To pozwoliło nam dołączyć do tej coraz liczniejszej, nauczycielskiej rodziny i jeszcze mocniej zagłębić się w jogiczną ścieżkę.
Kavaalya nie skupia się tylko na fizycznym aspekcie jogi – tu są mantry, pranajamy, mudry, bandhy, filozofia, anatomia i mnóstwo innej wiedzy, która nie tylko wzbogaca praktykę, ale realnie zmienia życie. Polską edycję prowadzi inspirująca Paulina Ratajczyk, a nad całością czuwa doskonały nauczyciel – jeśli już nie guru – Prashant Pandey. Są też inni wspaniali pedagodzy, których wskazówki potrafią przewrócić świat do góry nogami.
I to właśnie po tym kursie, po roku pełnej abstynencji i głębszej praktyce jogi zaczęły się dziać rzeczy, których się nie spodziewaliśmy. Najpierw w głowie, potem w życiu.
To dopiero początek – i już wiemy, że najlepsze jeszcze przed nami.